Rocznica pożaru w Solingen: ocaleni zmagają się z traumą!
Podpalenie w Solingen w 2024 r. skutkuje tragiczną śmiercią i poważnymi urazami u ocalałych. Proces przeciwko sprawcy wykazuje systematyczne niepowodzenia.

Rocznica pożaru w Solingen: ocaleni zmagają się z traumą!
W Solingen w niszczycielskim podpaleniu, które miało miejsce 25 marca 2024 r., zginęły cztery osoby, a wiele innych dotknęło. Sprawca Daniel S. podpalił budynek mieszkalny, w którym mieszkały rodziny ze środowisk migracyjnych, zabijając turecko-bułgarskie małżeństwo Kancho Emilov Zhilov i Katya Todorovo Zhilova oraz ich dwie małe córki Galię (3 lata) i Emily (1 rok). Ponadto 21 innych mieszkańców zostało rannych, w tym Ayşe i Nihat Kostadinchevowie, którzy przeżyli jedynie dzięki odważnemu skokowi z trzeciego piętra wraz z siedmiomiesięcznym dzieckiem Salihem. Po incydencie Nihat wymagał wielokrotnej reanimacji, a Ayşe przeszła kilka operacji zmieniających życie, w tym przeszczepy skóry i leczenie skomplikowanych złamań kości. Salih doznał poważnych oparzeń i kilku złamanych żeber. Belltower News donosi o głębokich ranach psychicznych, których doświadcza wiele osób, które przeżyły, włączając w to retrospekcje, zaburzenia lękowe i depresję.
Proces przeciwko Danielowi S. rozpoczął się w styczniu 2025 roku przed sądem okręgowym w Wuppertalu. Osoby dotknięte tym procesem uważają ten proces za traumatyczny, ponieważ po raz kolejny stają w obliczu okropności pożaru. Szczególnie uderzający jest brak rozpoznania możliwego motywu politycznego stojącego za tym niszczycielskim atakiem. Choć podczas przeszukania mieszkania odnaleziono materiały obciążające w postaci 166 akt z nazistowską propagandą, prokuratura nie znalazła dotychczas żadnych dowodów na motyw ksenofobiczny i zamiast tego odwołuje się do zeznań Daniela S., że przyczyną jego czynu był „stres z gospodynią”. WDR krytykuje te dochodzenia i donosi, że motywy rasistowskie wychodzą na jaw dopiero na późniejszym etapie procesu.
Szokujące dziedzictwo
Tego incydentu nie można postrzegać w oderwaniu od historii przemocy prawicowych ekstremistów w Niemczech, która na przestrzeni lat wykazywała niepokojący przebieg. W szczególności powtarzające się ataki, takie jak podpalenia w Mölln (1992) i Solingen (1993), rodzą pytania o to, jak głęboko zakorzeniony jest ten problem w społeczeństwie niemieckim. Bertelsmann Stiftung donosi o wzroście ataków na uchodźców, które często wynikają z postaw rasistowskich i prawicowego ekstremizmu. Ataki te są zwykle klasyfikowane jako naruszenia praw człowieka i przejawiają się zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
Oprócz bezpośredniego wpływu tych aktów przemocy, służą one również jako duch, który żyje w umysłach wielu ludzi. Pozostali przy życiu członkowie rodziny, zmagający się obecnie z następstwami, domagają się nie tylko sprawiedliwości, ale także wszechstronnego zrozumienia struktur społecznych i politycznych, które zachęcają do takich czynów. Sprawa w Solingen pozostaje bolesnym przypomnieniem, że postrzeganie migracji przez społeczeństwo i związane z nim piętno może mieć gorzki wpływ na życie wielu osób.
Debata publiczna na temat sposobów radzenia sobie z przemocą prawicowych ekstremistów i potrzeby wysłuchania osób nią dotkniętych staje się coraz pilniejsza. Wezwanie do większego uznania i uwzględnienia wymiaru politycznego takich ataków to nie tylko kwestia sprawiedliwości, ale także kwestia, która może głęboko przekształcić nasze społeczeństwo.
Wreszcie należy mieć nadzieję, że ocaleni otrzymają niezbędne wsparcie i uznanie, na jakie zasługują, oraz że pamięć o ofiarach nie zostanie zapomniana. Razem musimy pracować na rzecz społeczeństwa, w którym takie tragedie należą już do przeszłości i w którym wszyscy ludzie, niezależnie od pochodzenia, mogą znaleźć bezpieczny dom.