Dortmund i Juventus stoczą bramkową walkę: 4:4 w Turynie!
Borussia Dortmund zmierzy się z Juventusem w Turynie 17 września 2025 roku. Po remisie 4:4 w ekscytującym pojedynku Ligi Mistrzów drużyna walczy.

Dortmund i Juventus stoczą bramkową walkę: 4:4 w Turynie!
Wczoraj wieczorem w Turynie kibice przeżyli emocjonujący pojedynek w Lidze Mistrzów, kiedy Borussia Dortmund zmierzyła się z Juventusem Turyn. Dla Dortmundu był to pierwszy poważny test w tym sezonie. Trener Niko Kovac dobrze przygotował swoją drużynę do najważniejszego meczu, a Maximilian Beier również wyraził optymizm co do ich szans na zwycięstwo. Jednak ostatnie mecze z Juventusem w przeszłości wywołały pewną nerwowość: Dortmund przegrał niedawno 1:2 i 0:3, a nawet w towarzyskim meczu pięć tygodni wcześniej wynik nie był na korzyść Dortmundu.
W Bundeslidze Dortmund zgromadził dotychczas siedem punktów w trzech meczach i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Dyrektor sportowy Sebastian Kehl może być zadowolony z obecnego rozwoju sytuacji w zespole. Podkreślił oczekiwanie na zawody i potrzebę zdobycia punktów przeciwko takiemu zespołowi jak Juventus. Mecz ten był także dopiero drugim z sześciu meczów w napiętym przedziale czasowym wynoszącym 22 dni, co szczególnie sprawdziło głębokość składu zespołu.
Dramatyczny remis
Mecz ostatecznie zakończył się spektakularnym remisem 4:4, który dał każdemu widzowi satysfakcję. Ekscytująca druga połowa przyniosła łącznie osiem bramek, wszystkie po 51. minucie. Dortmund objął prowadzenie 1:0 w 51. minucie po bramce Karima Adeyemi. Juventus jednak nie zniechęcił się i w 63. minucie wyrównał po bramce Kenana Yildiza. Cztery minuty później Dusan Vlahovic podwyższył na 2:1. Następnie w 65. minucie Felix Nmecha podwyższył na 2:2, co zwiększyło presję na Juventusie.
Mecz charakteryzował się intensywną akcją i emocjonującymi zwrotami akcji, gdy Vlahovic w doliczonym czasie gry (90. + 3 minuty) podwyższył na 3-4 dla Juventusu. Jednak na odpowiedź Dortmundu nie trzeba było długo czekać: Lloyd Kelly, nowy nabytek z Newcastle, wyrównał w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Była to nie tylko straszliwa porażka dla Dortmundu, ale także oznaka wysokiego napięcia i dramatyzmu meczu. Obie drużyny pokazały imponującą grę w drugiej połowie, co podkreślił także dyrektor sportowy Dortmundu Kehl.
Zapowiedź nadchodzących wyzwań
Pierwsza połowa nie była zbyt widowiskowa i zakończyła się bezbramkowym remisem. Obie drużyny początkowo potrafiły stworzyć tylko kilka groźnych sytuacji. Jednak bramkarz Dortmundu Gregor Kobel stanął przed wyzwaniem, gdy na początku meczu sparował strzał Khephrema Thurama. Trener Niko Kovac postawił na doświadczonych zawodników środkowego pomocnika, a nowy nabytek Fábio Silva trenował indywidualnie. Kolejną interesującą osobą jest Serhou Guirassy, który jest w formie i strzelił gola w ośmiu meczach ligowych z rzędu.
Dzięki tak ekscytującemu rozpoczęciu sezon Ligi Mistrzów może stanowić zarówno szansę, jak i wyzwanie dla Dortmundu. Kolejny mecz już czeka i po zdobyciu czterech bramek w Turynie zespół pokazuje, że jest chętny do podjęcia walki. W końcu konkurencja w Europie nie jest łatwa, a wymagania stale rosną.
Nie wiadomo, co przyniosą nam kolejne mecze, ale jedno jest pewne: Borussia Dortmund ma ambitne plany na początek tego sezonu i zrobi wszystko, co w jej mocy, aby zainspirować swoich fanów bardziej ekscytującymi meczami.